Już stałam w ręczniku, z mokrymi włosami przed szafą i wybierałam strój na wieczór. Wyjęłam czarne skórzane spodenki. Były naprawdę króciutkie ale jakoś mnie to nie obeszło i szukałam odpowiedniej góry. Szukam, przeglądam no i jest. Czarne koronkowe body z długim rękawem. Ubrałam się i udałam się do łazienki w celu zrobienia makijażu i fryzury. Na dobry początek wysuszyłam moje długie czarne włosy. Miałam delikatne fale więc postanowiłam je wyprostować dla lepszego efektu po czym związałam je w wysoki kucyk i owinęłam pasemko włosów wokół gumki. Nie chciałam żeby włosy plątały mi się przy twarzy i ograniczały pole widzenia podczas tańca. Zdecydowałam się na pełny makijaż. Czarne kreski na powiekach obowiązkowo. Popatrzyłam na swoje usta. Dalej całkiem widoczne było rozcięcie po "bójce" więc postanowiłam zatuszować ślad czerwoną szminką. Spojrzałam na telefon 21:45 a ja już gotowa. Zgarnęłam więc do kieszeni spodenek trochę kasy i to tyle. Telefonu nie brałam bo i tak byłby mi zbędny. Zgasiłam wszystkie światła, założyłam na nogi moje czarne gladiatorki na wysokim obcasie po czym wyszłam zamykając za sobą drzwi na klucz i chowając go do kieszeni ruszyłam przed siebie. Przemierzałam pewnie ulice Londynu i spoglądałam na innych ludzi ubranych w stroje typowo imprezowe, można powiedzieć. Oni zapewne też chcieli uczcić rozpoczęcie wakacji. Miałam tylko nadzieję, że w moim ulubionym klubie nie spotkam nikogo znajomego. Obawiałam się tego pomimo, że nigdy na nikogo tam nie trafiłam. Na dworze dopiero zaczynało robić się bardziej szarawo i było trochę chłodniej niż po południu, jednak dużej różnicy nie odczułam. Takie pogody to naprawdę rzadkość w Londynie i założę się, że każdy jego mieszkaniec marzył o niekończącej się pogodzie bardzo podobnej do dzisiejszej, a może nawet i lepszej. Szłam wolnym krokiem, nigdzie się nie spieszyłam bo im później w klubie tym lepiej bo zabawa zdążyła się już rozkręcić i z reguły grubo po 22:00 była nieco krótsza kolejka przy bramkach. Poza tym nie miałam zamiaru wpaść w żadną ukrytą gdzieś w chodniku dziurę i zamiast na imprezie wylądawać w szpitalu ze skręconą kostką. Co to, to nie. Miałam zdecydowanie za dobry humor żeby wylądować na izbie przyjęć. Dobry humor rzadko się u mnie zdarza więc staram się to wykorzystywać jak tylko mogę. Nagle dookoła zrobiło się pusto, nie widziałam już nikogo. No cóż. Wkroczyłam właśnie na ulicę na której znajdował się klub. Tu to dopiero było cicho i pusto. W sumie cicho było przez krótszy odcinek drogi bo później dało się już słyszeć odgłosy muzyki dochodzące z budynku. Z każdym krokiem muzyka była głośniejsza i powoli zaczynałam słyszeć także krzyki ludzi, stojących zapewne przed klubem. I w końcu dostrzegłam ludzi kłębiących się przy bramkach. Nie zastanawiając się zbytnio udałam się na koniec kolejki. Tak się stało, że przede mną stała grupka jakiś małolatek. Tak na oko to miały może coś koło 15-16 lat ale były strasznie zmalowane i mogłam się mylić bo w końcu nie każdy wygląda na swój wiek. Może są nawet młodsze. Stałam tak i przysłuchiwałam się ich rozmowie. Koniecznie chciały wejść do klubu bo jakiś chłopak tu będzie a one są nieletnie i boją się, że bramkarz ich nie wpuści. Zaśmiałam się cicho pod nosem gdy jedna z owych nastolatek rzuciła pomysł...zaraz...jak to ona okresliła? Ach, tak. "Zbajerowania" ochroniarza. Chyba usłyszały jak się zaśmiałam bo niemalże zmroziły mnie wzrokiem. Uśmiechnęłam się tylko pod nosem i odwróciłam od nich głowę. Zauważyłam, że za mną też już stali jacyś ludzie. Nagle kolejka zaczęła przesuwać się znacznie szybciej i nim się obejrzałam bramkarz już przepuszczał mnie w przejściu do klubu. O dziwo dziewczyny, które stały przede mną również się dostały i szczerze to nie mam pojęcia jak one to zrobiły choć stały zaledwie centymetry ode mnie. Od wejścia uderzył mnie zapach różnych perfum pomieszany z zapachem alkoholu i tytoniu oraz głośne basy jakiejś klubowej piosenki. Swoje pierwsze kroki skierowałam od razu w stronę baru. Usiadłam na stołku barowym i od razu zamówiłam mocnego shota. W momencie kiedy barman podał mi drinka a ja za niego zapłaciłam uświadomiłam sobie, że nie wzięłam fajek a mogą okazać się przydatne. Rozejrzałam się po parkiecie. Póki co nie znajdowało się na nim zbyt wielu ludzi więc postanowiłam zostać przy barze i powoli sączyć mojego drinka. Im mniej napoju było w mojej szklance, tym więcej ludzi przybywało na parkiet. Dziwne, prawda? A jednak. Gdy wykończyłam go już zupełnie ruszyłam na parkiet w tłum nieznanych mi ludzi. Poruszałam się w rytm jakiegoś nieznanego mi hitu gdy nagle poczułam lekkie szarpnięcie za nadgarstek. Obejrzałam się. Sprawcą owego szarpnięcia była szatynka mniej więcej w moim wieku, nie była jakaś specjalnie piękna ale wydawała się być przyjazna. Uśmiechnęła się do mnie i zaczęła poruszać się bardzo blisko mnie. Wzruszyłam tylko ze śmiechem ramionami i zaczęłam kręcić biodrami i manewrować moim ciałem wraz z nią. Zaśmiała się a ja jej zawtórowałam. W pewnym momencie dziewczyna spojrzała gdzieś w dal, przygryzając wargę. Choć nie podążyłam za nią wzrokiem wiedziałam, że chce uwieść jakiegoś faceta. Postanowiłam jej w tym pomóc. W końcu może być z tego niezła zabawa, a właśnie po to tutaj jestem. Szatynka stała do mnie tyłem więc przysunęłam się do niej bliżej, położyłam jedną dłoń na jej talii i nasze ciała zaczęły równocześnie falować w rytm aktualnej piosenki. Robiłyśmy to niemalże identycznie więc mogę śmiało powiedzieć, że ludzie mogliby pomyśleć, że jesteśmy przyjaciółkami. Nawet nie znałam jej imienia ale świetnie się bawiłam. Co chwila dotykałyśmy się z dziewczyną po czym wybuchałyśmy głośnym śmiechem, odrzucając głowy do tyłu. Szatynka cały czas spoglądała w bok kokieteryjnie przygryzając wargę co ewidentnie miało być wraz z naszym tańcem jakąś formą podrywu. Kolejna piosenka. Miałam ochotę już iść do baru i odpocząć chwilę przy drinku ale dziewczyna pociągnęła mnie za rękę i przysunęła się blisko mnie. Chciała zapewne jeszcze trochę podkręcić atmosferę a ja postanowiłam zaryzykować. Dziewczyna objęła mnie ręką w talii i zaczęła bujać się przodem do mnie a ja powtarzałam jej ruchy. Szatynka co i raz odrzucała do tyłu włosy i spoglądała w bok przygryzając wargę i uśmiechając się. Przetańczyłyśmy tak, seksownie się wyginając, jeszcze dwie piosenki i teraz siedziałam już na stołku barowym i zamawiałam drinka. Dziewczyna namawiała mnie na jeszcze jeden taniec ale nie dałam się już przekonać. Chciało mi się pić.
-Tak w ogóle to Sandra jestem-przedstawiła się dziewczyna, przyjaźnie się uśmiechając i sadowiąc się na stołku obok.
-Alison-odparłam krótko, podając barmanowi banknot.
-Piękne imię-rzucił barman i puścił do mnie oczko, zabierając banknot ze stolika. Przewróciłam oczami i spojrzałam na dziewczynę, która zaczęła się śmiać.
-No co?-rzuciłam w jej stronę a ona odparła niewinnie, kryjąc śmiech:
-No nic, nic- W końcu sama zaczęłam się śmiać. Rozejrzała się wkoło i stwierdziła krótko:
-Muszę już iść- Wstała i ruszyła przed siebie w szalejący tłum zapewne w poszukiwaniu chlopaka, którego zamierzała poderwać a ja zostałam tam sama sącząc przez słomkę drinka. Jak zawsze w klubie grała boska muzyka a kolorowe światełka migały w rytm puszczanych przez dj hitów. Założyłam nogę na nogę a moja stopa mimowolnie zaczęła bujać się w rytm piosenki. Nagle poczułam delikatny dotyk czyjejś dłoni na moim udzie. Podskoczyłam i gwałtownie się obróciłam. Właściciel dłoni zaśmiał się tylko i rzekł cudnym głębokim głosem:
-Hej mała- Popatrzyłam na niego i się uśmiechnęłam pomimo iż ten tekst był nieco chamski. Nic mu nie odpowiedziałam a on usiadł tuż obok mnie i zamówił drinka. Patrzył na mnie ze śmiechem a ja mu się dyskretnie przyglądałam. Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna z czarnymi ułożonymi do góry w lekkim nieładzie włosami i o ciemniejszej karnacji. Do tego przystojny.
-Rozumiem, że nie rozmawiasz z nieznajomymi?-zaśmiał się, przesuwając dłonią po moim udzie a ja instynktownie je odsunęłam pomimo, że poczułam przyjemny dreszcz przebiegający całe moje cialo.
-Zayn-powiedział krótko, wyciągając dłoń.
-Alison-odparłam, podając mu dłoń.
***
Wybaczcie, że dodaję rozdział w takim odstępie czasu ale jakoś nie miałam weny i za bardzo czasu żeby cokolwiek napisać. No cóż...zdarza się ale najważniejsze, że już jest :) Mam nadzieję, że przypadł wam do gustu ;) A w następnym rozdziale obiecuję, że będzie więcej akcji ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz