Weszłam w cichą uliczkę znajdującą się niedaleko klubu. Próbowałam zebrać wszystkie myśli. Cholera, nie powinnam była go tak zostawiać, był dla mnie taki miły i tak przystojny. Mogę go już nigdy nie spotkać. Co ja najlepszego zrobiłam. Ale spanikowałam. No bo, kto by wiedział jak się zachować w momencie gdy spotyka się faceta, który pojawia się praktycznie co noc w snach. Poczułam szarpnięcie za rękę. Odwróciłam się z nadzieją ujrzenia Zayna ale moim oczom ukazał się jakiś wysoki blondyn w srednim wieku. Nagle przycisnął mnie do ściany. Zaczęłam krzyczeć ale on zatknął mi usta dłonią. Spojrzałam na niego pełnym przerażenia wzrokiem. Uśmiechnął się tylko perfidnie i wysyczał przez zęby wprost do mojego ucha:
-Ale mi się nawinęłaś dziewczyno- Patrzyłam na niego wielkimi ze strachu oczami, dalej miałam zatknięte usta a on mocniej przycisnął mnie swoim ciałem do ściany. Jego wolna ręka nagle powędrowała na moje udo i zaczeła przesuwać się brutalnie wyżej. Poczułam łzy zbierające się w moich oczach. Nagle ten oblech zaczął dyszeć mi wprost do ucha a po moich policzkach automatycznie spływać zaczęły gorzkie łzy. Zaczęłam się wyrywać, szarpać ale facet potrząsnął mną i dosłownie rzucił mną o ścianę, sycząc:
-Nie ruszaj się ty mała popieprzona suko- Płakałam. Byłam bezsilna. Dłoń blondyna przesuwała się bliżej do mojego krocza a ja zaciskałam mocno uda i wyrywałam się próbując jakoś walczyć. Ręką którą zatykał mi usta usiłował rozchylić moje nogi a ja wykorzystałam ten moment i krzyknęłam głośno i żałośnie choć wiedziałam, że zapewne nikt mnie nie usłyszy. Facet spowrotem zatknął mi mocno usta, w taki sposób, że ledwo mogłam oddychać. Moje oczy były pełne łez. Ten oblech już zaczynał rozpinać mi spodenki. Wtedy poczułam szarpnięcie i opadłam bezsilnie na ziemię. Ktoś szarpał się z tym facetem i zaczął się z nim bić a ja tak po prostu schowałam głowę w kolana i zaczełam jeszcze mocniej płakać, wręcz szlochać.
-Nic ci nie jest Ally?-usłyszałam ten piękny głęboki głos. Spojrzałam na niego i pokręciłam głową.
-Chodźmy stąd lepiej-szepnął, pomagając mi wstać. Oparłam się na jego ramieniu i wstałam. Mulat spojrzał na mnie smutno i odprowadził mnie dalej od tego miejsca, w inną uliczkę. Wciąż płakałam. Zayn dotknął mojego ramienia po czym zdjął swoją skórzaną kurtkę i pomógł mi ją założyć. Rzuciłam się na niego z płaczem a on objął mnie tylko ramionami i dotykał moich włosów.
-Chodź, zabiorę cię do domu- Spojrzałam na niego a potem w kierunku miejsca, w którym TO się wydarzyło. Nagle nogi się pode mną ugięły. Chciałam iść ale nie mogłam. Chłopak złapał mnie i szepnął, biorąc powoli w ramiona:
-Zaniosę cię- Wtuliłam się w niego. Nie znałam go ale w tym momencie mu zaufałam, uratował mnie. Gdyby nie on ten oblech zgwałciłby mnie tam i nikt by się o tym nie dowiedział bo przecież nikogo nie obchodzę. Nikt by mi nawet nie uwierzył, że coś takiego miało w ogóle miejsce. Nim się obejrzałam chłopak wsadził mnie do samochodu i zapiął mi pasy po czym szybko obszedł samochód i znalazł się na miejscu kierowcy. Spojrzał na mnie i przesunął kciukami po moich policzkach, zcierając z nich łzy.
-Już dobrze, jesteś bezpieczna-szepnął a ja zaszlochałam tylko.
-Ciii...uspokój się Alison, już nic ci nie grozi-powiedział cicho i spokojnie tym głębokim głosem. Spojrzałam na niego. Jego kojący głos mnie nieco uspokoił. Pociągnęłam tylko nosem a on znów ztarł dłońmi moje łzy i spytał spokojnie:
-Gdzie mieszkasz?-
-Kensington 106-odparłam krótko.
-To niedaleko Hyde Parku, prawda?-dopytał a ja przytaknęłam. Praktycznie całą drogę spędziliśmy w milczeniu. On był skupiony na drodze a ja tępo wpatrywałam się w poruszające się za oknem obrazy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz