Mulat nachylił się nade mną i dotknął mojego policzka. Spojrzałam na niego i mimowolnie się uśmiechnęłam a on odsunął rękę i odchylił się nieznacznie.
-Często tu bywasz?-zaczął ten jakże banalny temat a ja odparłam krótko i zgodnie z prawdą:
-Nie-
-To wszystko wyjaśnia-zaśmiał się ukazując rządek śnieżnobiałych zębów. Spojrzałam na niego niepewnie a on pospieszył z wyjaśnieniem:
-Nigdy wcześniej cię tu nie widziałem a to mój ulubiony klub i bywam tu dość często- Przytaknęłam z uśmiechem bo nie byłam w stanie nic z siebie wydusić. Był tak cholernie przystojny, że miałam ochotę tylko mu się przyglądać. Poza tym onieśmielał mnie. Po jego wyglądzie można było wywnioskować, że ma niemałe powodzenie czego ja nigdy nie doświadczyłam a w jego głosie słychać było pewność siebie, której mi zawsze brakowało. Jego dłoń znowu powędrowała na moje udo, tym razem nie odsunęłam go. Również i tym razem poczułam ten przyjemny dreszcz przeszywający całe moje ciało. Jego dłoń przesunęła się na moją na co wzdrygnęłam się delikatnie. Zayn uśmiechnął się do mnie i spytał delikatnym głosem, spoglądając mi w oczy:
-Zatańczmy?- Przytaknęłam niepewnie. Naprawdę nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. Mulat złapał mnie za rękę i pociągnął na parkiet. Akurat puścili kawałek Calvina Harrisa "How deep is your love". Można było się do tego nieźle pobujać. Mulat przyciągnął mnie naprawdę blisko swojego ciała i oboje zaczęliśmy poruszać się w rytm muzyki. Jego ręka cały czas spoczywała na mojej talii, jego palce przesuwały się po moim boku. Przez koronkowy materiał mogłam niemalże poczuć jego muśnięcia na swojej skórze. Kolorowe światełka migały w rytm piosenki a ja przyjrzałam się jego dłoni na tyle na ile było to możliwe. Miał na niej wspaniały tatuaż. Coś na podobę indyjskich wzorów jakie malują sobie oni na dłoniach. Dało się dostrzec, że tatuaż ciągnie się dalej ale nie wiedziałam jak daleko bo widok przysłaniały mi rękawy skórzanej kurtki, którą chłopak miał na sobie. W tym momencie Zayn obrócił mnie dookoła własnej osi i w jednym momencie wylądowałam plecami do niego. Spojrzałam na niego niepewnie a gdy spostrzegłam, że patrzy mi w oczy speszona szybko odwróciłam wzrok i zaczęłam poruszać się niebezpiecznie blisko jego ciała choć nie powinnam była tego robić. Nie znałam jego zamiarów i obawiałam się trochę, że może nie być milutki, że to tylko tak na początek. Spięłam się trochę i wystraszyłam ale gdy tylko zaraz po zakończonym tańcu zapytał mnie tym swoim głębokim głosem czy wyjdziemy na zewnątrz zgodziłam się bez wahania pomimo iż nie wiedziałam tak naprawdę co mnie czeka. Chłopak chwycił mnie mocno za nadgarstek i kierując się do wyjścia co chwila oglądał się za mną, tak jakby upewniał się, że nie zginęłam mu z oczu. Właśnie w tym momencie poczułam się bezpieczniej, poczułam, że z nim nic mi nie grozi. Znaleźliśmy się na zewnątrz. Niebo było już ubrane w świecące jasnym blaskiem gwiazdy oraz okrąglutki biały księżyc, który oświetlił nieco dokładniej twarz chłopaka. Dopiero teraz dostrzegłam na jego twarzy delikatny zarost, który w połączeniu z czarnymi włosami w lekkim nieładzie dodawał mu uroku niegrzecznego chłopca. Usiadł na ławce a ja poszłam w ślad za nim. Zayn rozejrzał się wkoło i po chwili wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, częstując mnie nimi. Wyciągnęłam ostrożnie jeden papieros z paczki a on odpalając mi go, zażartował:
-Ejjjj, Alison... Czy ty w ogóle cokolwiek mówisz?- Mimowolnie roześmiałam się i odparłam ciągle trzęsąc się ze śmiechu:
-Tak, przepraszam- Mulat odpalił sobie fajkę i zaciągnął się nią równocześnie ze mną jakby chciał się ze mną zsynchronizować nie wiadomo po co.
-To skoro już się odezwałaś może powiesz mi chociaż ile masz lat-zaśmiał się ponownie.
-19-odparłam krótko, uwalniając z ust resztkę dymu.
-Ja mam 23. Wyglądasz...-
-Na młodszą. Tak, tak. Wiem-przerwałam mu co nie było miłe. Zaśmiał się a ja zaraz za nim. Jego śmiech był cholernie zaraźliwy. Spojrzał mi w oczy po czym zaciągnął się papierosem i spytał:
-Jesteś stąd?-
-Tak, a ty?-
-Ja? Nie. Ja jestem z...-przerwał a za chwilę dodał szybko:
-Chociaż może lepiej żebyś nie wiedziała-
-Mi możesz powiedzieć. Nie będę cię oceniać-zachęciłam go na co on westchnął głośno i powiedział:
-Teraz od niedawna mieszkam tutaj ale jestem z Bradford- Patrzyłam na niego zdziwiona a jednocześnie lekko przerażona, ale chyba trwało to zbyt długo bo chłopak powiedział bardziej do siebie niż do mnie:
-I co mnie, kurwa, podkusiło- Przestałam tak na niego patrzeć, ale, cholera, Bradford jest przecież znane jako te gorsze miasto gdzie spory odsetek, mężczyzn właśnie, popełnia wiele przestępstw i rozbojów. Zaraz, chwila. Odetchnęłam głęboko. Przecież nie wszyscy są tacy sami a chłopak wydaje się naprawdę miły. Nie oceniajmy książki po okładce. Nie chciałam aby ktoś oceniał mnie w ten sposób a sama właśnie to zrobiłam temu chłopakowi.
-Zayn-zawołałam gdy spostrzegłam, że zaczyna się ode mnie oddalać. Na dźwięk mojego głosu odwrócił się a ja wstałam z ławki i rzucając niedopałek podeszłam do niego.
-Przepraszam-wydukałam a gdy zobaczyłam, że jego usta wyginają się w delikatnym uśmiechu dodałam:
-Nie chciałam cię tak oceniać ale wystraszyłam się bo wiele nieprzyjemnych rzeczy słyszałam o ludziach z Bradford-
-To wszystko zależy od dzielnicy i wychowania-powiedział i uśmiechnął się. Odetchnęłam z ulgą. Nie chciałam go urazić a tym bardziej nie chciałam żeby sobie poszedł. Czułam jakiś silny pociąg do niego. Chciałam go bliżej poznać choć nie wiedziałam czy będzie to możliwe.
-Chodźmy już do środka bo robi się naprawdę zimno-zaproponował, ujmując moją dłoń.
Właśnie zeszliśmy z Zayn'em z parkietu i piliśmy drinki w bardziej zacisznej części klubu gdzie było znacznie mniej ludzi i muzyka była cichsza. Nagle oboje w tym samym momencie wstaliśmy i ruszyliśmy w stronę toalet. Zaśmialiśmy się w głos i nagle nasze spojrzenia się spotkały. Patrzyłam wprost w te jego cudne oczy. Bardzo wyrazista, czekoladowa barwa dawał przepiękną spójność z czarną kropką na środku a całość idealnie współgrała. Zatraciłam się w tych jego tęczówkach i przestałam myśleć. Zaciągnęłam się nim na tyle niezauważalnie, na ile było to możliwe. Podniosłam głowę i zaczęłam się lekko odsuwać, chłopak przybliżył się jeszcze bardziej i pochylił nade mną. Nagle zostałam przyparta przez mulata do zimnej ściany. Nie potrzebowałam żadnych słów by zrozumieć co za chwilę miało się stać. Nie wycofywałam się ani nir odsunęłam nawet na centymetr i właśnie w tym momencie doznałam olśnienia. Cholera, to on. To ten mulat z moich snów. Śnił mi się prawie co noc. Nie, nie, nie. To niemożliwe. To nie może być prawda. Spanikowałam i wysunęłam się z jego objęć. Nie wiedząc za bardzo co ze sobą zrobić zaczęłam biec przed siebie. Wyszłam z klubu i obejrzałam się za siebie. Nigdzie go nie widziałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz